4Buildings 2019

Po kilkunastu latach znów pojawił się pomysł, aby w województwie śląskim powstała spalarnia odpadów. W świecie, gdzie w zawrotnym tempie rośnie ilość odpadów, wydaje się, że realizowanie tego typu inwestycji to dziś konieczność. - Szwecja ma 34 spalarnie, a jest to kraj cztery razy mniejszy, jeśli chodzi o ludność niż Polska. Zatem analogicznie w Polsce powinniśmy mieć ich ponad 130, a w tej chwili można je policzyć na palcach jednej ręki - wskazuje Arkadiusz Hołda, założyciel-kanclerz, Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach, który jest też honorowym konsulem Szwecji w Polsce. Arkadiuszowi Hołdzie udało się założyć spółkę PPP z gminami na Śląsku i stara się od paru lat wybudować nie tylko spalarnię śmieci, ale również spalarnię osadów ściekowych.

Czy istnieje realna szansa na powstanie spalarni śmieci na Śląsku? - Chcielibyśmy doprowadzić do skonkretyzowania tego pomysłu. Nie jest tajemnicą, że toniemy w śmieciach. Ilość wytwarzanych odpadów komunalnych przez polskie miasta i gminy systematycznie rośnie. Według naszych danych do 2030 roku na terenie Metropolii do zagospodarowania w termicznej instalacji będzie blisko 400 tys. ton odpadów rocznie i to przy osiągnięciu wskaźnika 65 proc. recyklingu - zauważa Grzegorz Podlewski, wiceprzewodniczący zarządu, Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Większym problemem jawi się rozbudowa składowisk niż budowa samej spalarni - dodaje.

Jednak wybór konkretnej lokalizacji na spalarnię jest tematem nadal trudnym. - Tego typu inwestycja spotyka się z dezaprobatą społeczną - zaznacza Mariusz Wołosz, prezydent miasta Bytom. Dlatego zdaniem prezydenta, trzeba postawić na edukację, szczególnie najmłodszego pokolenia, i pokazać, że nowoczesne technologie pozwalają na bezpiecznie spalanie odpadów. - Temat wywołuje bardzo dużo niezdrowych emocji. To bardzo droga inwestycja i sądzę, że znaczną część pieniędzy trzeba będzie przeznaczyć na edukację obywateli - dodaje Arkadiusz Hołda. Paneliści podkreślają, że tego typu obiekt jest po pierwsze bezpieczny, a po drugie przyjazny środowisku, tak naprawdę też działa jako oczyszczacz powietrza. - Taka inwestycja powstanie na Śląsku, bo jest na nią zapotrzebowanie - przekonuje Jacek Chodkowski, prezes zarządu, Dalkia Polska Energia.

Musimy projektować i budować "eko", bo nie mamy wyjścia

Co ciekawe tego typu obiekty mogą być interesujące architektonicznie. Przykładem może być na polskim gruncie ekospalarnia w Krakowie. Czy to, co ekologiczne może być piękne? - Jak najbardziej, może być to wyśmienita architektura. A poza tym nie ma już alternatywy, musimy projektować i budować ekologicznie - zaznacza Oskar Grąbczewski, architekt, OVO Grąbczewscy Architekci. W Kopenhadze oddano ostatnio do użytku wzorcową spalarnię śmieci zaprojektowaną przez świetną pracownię architektoniczną Bjarke Ingels. - To zarazem gigantyczna spalarnia, która została "obudowana" sztuczną górą pokrytą trawą służącą jednocześnie jako stok narciarski - bo na taką atrakcję było zapotrzebowanie ze strony mieszkańców. Na otwarcie spalarni zostały zorganizowane zawody narciarskie - opowiada Grąbczewski. Wtóruje mu Arkadiusz Hołda, który też uważa, że można zrealizować naprawdę ciekawy projekt architektoniczny takiego obiektu. - W bryłę można wbudować zespół basenów, które będą miały ogrzewaną wodę przez cały rok czy ogrzewaną halę dla rolkarzy - opowiada. Zdaniem Oskara Grąbczewskiego, to co zaproponował Ingels jest właściwym kierunkiem myślenia o architekturze ekologicznej. - To nie musi wiązać się z wyrzeczeniami, wręcz przeciwnie trzeba wykorzystać wszystkie możliwości, a swoje słabości przekuć w siłę - podkreśla. Kolejnym ciekawym i inspirującym przykładem jest budynek 2226 w Austrii zaprojektowany przez pracownię Baumschlager Eberle. Budynek powstał już siedem lat temu. - W tym biurowcu jedynym źródłem energii jest ciepło emitowane przez ludzi, komputery i oświetlenie, a temperatura utrzymuje się na poziomie od 22 do 26 °C. Budynek ma 80-centymetrowe ściany, jest bardzo dobrze izolowany i zbudowany z naturalnych materiałów. A wentylacja jest wyłącznie grawitacyjna - opowiada architekt.

- Myśl globalnie, ale działaj lokalnie - zachęca Tomasz Bradecki, Katedra Urbanistyki i Planowania Przestrzennego, Wydział Architektury, Politechnika Śląska. Zdaniem Bradeckiego przedrostek "eko" powinien dotyczyć nie tylko wielkich inwestycji takich jak wspomniana spalarnia, ale też i mniejszej skali. Podkreśla wagę edukacji i cieszy go to, że powstaje coraz więcej ścieżek edukacyjnych na wysypiskach śmieci. - Jednak obawiam się, że prawdziwe i profesjonalne podejście do ekoarchitektury wymaga przede wszystkim wiedzy i pewnych wyrzeczeń, bo to jest architektura wymagająca - zauważa Tomasz Bradecki. Wtóruje mu Arkadiusz Hołda, założyciel-kanclerz, Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach. - Ekoarchitektura wymaga więcej od architekta, ale dzięki temu powstają ciekawsze dzieła - zaznacza.

Projektowanie ekologiczne należy potraktować jednak jako szansę. Pracownia JEMS Architekci świetnie wykorzystała zielony dachy w katowickim projekcie MCK. - Zielony dachy w MCK-u stały się ulubionym miejscem spotkań dla mieszkańców. Takie elementy jakie daje nam ekologiczna architektura jak np. zielone dachy, wykorzystanie drewna jako budulca czy budowanie z gliny są naprawdę bardzo atrakcyjne. Należy je potraktować jako szansę, a nie ograniczenie - podkreśla Oskar Grąbczewski. Coraz chętniej sami architekci sięgają po ekorozwiązania. Jak zauważa Waldemar Gwiazdowski, współwłaściciel, Wirex, architekci projektujący Mareckie Centrum Edukacyjno-Rekreacyjne, które jest jednym z najbardziej ekologicznych obiektów edukacyjnych, postawili na dach bagienny. Wirex współpracował przy tym projekcie. - Mogę powiedzieć, że wystarczy przejść obok tego obiektu i od razu można poczuć przyjemny mikroklimat - przekonuje Waldemar Gwiazdkowski. Mamy miliony metrów kwadratowych dachów, co byłby gdyby były one wszystkie zielone? - W najgorszym przypadku zielone płuca Katowic, a w najlepszym mielibyśmy o 50 proc. mniejsze zużycie energii, 50 proc. więcej tlenu i mniej tlenku węgla, a nawet poprawiłby się nam mikroklimat - twierdzi.

Dużo jest jeszcze do zrobienia

Choć w Polsce powstaje coraz więcej "zielonych" budynków, wiele jest jeszcze do zrobienia - tak naprawdę w bardzo podstawowych kwestiach. - W polskich miastach latają drony, które sprawdzają, co wylatuje z kominów. I okazuje się, że jest to szkodliwy dym pochodzący ze spalania węgla - zakupionego legalnie, tylko węgla bardzo złej jakości. Tak samo jak finansowane są modernizacje kotłów węglowych na... kotły węglowe. Widzę brak tu konsekwencji i jednoznacznego sygnału od władz - twierdzi prezydent Bytomia. Wtóruje mu Jacek Chodkowski, prezes zarządu, Dalkia Polska Energia. - W Polsce mamy 4 miliony mieszkań opalanych piecami węglowymi. W Kopenhadze 98 proc. budynków jest przyłączonych do sieci ciepłowniczej. Stolica Danii do 2025 roku zamierza nie zużywać do produkcji energii: ani węgla, ani gazu ziemnego. My, mówimy teraz o dronach, a nasi sąsiedzi już to mają za sobą i znajdują się kilka kroków przed nami - zauważa Jacek Chodkowski. W Polsce powstaje coraz więcej nowoczesnych, zielonych budynków, jednak jego zdaniem kluczowym problemem jawi się to, co zrobić z istniejącymi budynkami, które nie są efektywne energetyczne.

Podczas panelu dyskusyjnego miały miejsce prezentacje "Dystrybucja miejska- wyzwania dla dużych aglomeracji", którą przedstawił Juliusz Pakuński, Business Development Manager Poland, Dachser i film przygotowany przez Górnośląsko- Zagłębiowską Metropolię. Za moderację odpowiadał Wojciech Żegolewski, dziennikarz, TVS.